-
Czwartek, 29 lipca 2010
-
Środa, 28 lipca 2010
-
Jestem juz w Polsce.Spie w agroturystyce 20km od Zywca.Jutro jade pociagiem do Lodzi.Jeszcze ostatni zjazd do Zywca i wyprawa oficjalnie zakonczona :)Pozdrawiam
-
Rano dalem czadu i jestem juz 50km od Polski. 80km od Zywca.Jest tam kolej,moze wsiade do pociagu.Nie byle jakiego,ale do Lodzi:) Musze tylko przejechac Beskid.
-
-
Wtorek, 27 lipca 2010
-
Caly dzien mocny wiatr w oczy.Ciezko osiagnac wysoka srednia.Jeszcze jeden dzien i bede pod granica polska,przy trujstyku.Sil coraz mniej ale dom coraz blizej:)
-
-
Poniedziałek, 26 lipca 2010
-
Wegry pod olowianym niebem nie zaciekawe.Jestem juz na Slowacji.Tu przynajmniej idzie sie dogadac po ludzku:)Dzis kemping z prysznicem.Pozdro dla wszystkich:)
-
-
Niedziela, 25 lipca 2010
-
Dzisiaj Kuba postanowil wrocic do Polski pociagiem.Pozegnalismy sie przy dworcu w Zalaegerszeg.Ja dalej jade rowerem.Dzis caly dzien pruszy deszcz.
-
-
Sobota, 24 lipca 2010
-
Surowa Slowenia dala nam sie poznac w upale i w strugach deszczu.Jestesmy juz w Magyarach, koczujemy w opuszczonej stajni.Cieplo i nie pada na glowe.Pozdrowka:)
-
Kolejny,ale ostatni, dzien przeprawy gorskiej.Dzis powinnismy przekroczyc granice w Wegrami.Od rana przejechalismy przez 2 fronty burzowe.Jestesmy przemoczeni.
-
-
Czwartek, 22 lipca 2010
-
Gorzysta Slowenia daje nam w kosc a to za sprawa extremalnych upalow.Na podjazdach topimy sie. Zastanawiamy sie czy ktos to czyta,napiszcie nam jakiegos smsa.
-
-
Środa, 21 lipca 2010
-
Odpuscilismy Split w Chorwacji.Zamiast tego zjezdzimy troche wiecej gor Slowenii.Dzis spimy jeszcze nad gorskim jeziorem w Chorwacji,ktora jutro opuscimy.
-
Koniec odpoczynku.Ruszylismy dzis w strone Rijeki i tu odbilismy na Zagrzeb.Strome gory i palace slonce odebraly nam sily.Zrobilismy przerwe by slonce oslablo.
-
-
Wtorek, 20 lipca 2010
-
Lenuchujemy na plazy.Jest fajny widok na wyspe Krk.Wyglada jak wzrastajaca z morza gora lodowa.
-
-
Poniedziałek, 19 lipca 2010
-
Po ciezkim dniu dotarlismy do Senj nad morzem.Caly dzien w gorach.Ostatnie 17km to nagroda w postaci szybkiego kretego zjazdu w olbrzymim wawozie.
-
-
Niedziela, 18 lipca 2010
-
Jest to lekcja goscinnosci,po ktora warto bylo przejechac 1000km na rowerze.Podroz ta uczy nas wiele o ludzkiej naturze.To nie miejsca sa wazne lecz ludzie.
-
Wieczor przyniosl duza niespodzianke.Poprosilismy o miejsce na nocleg na trawniku.Teraz po prysznicu leze w lozku w starej posiadlosci.Tego nam dzisiaj trzeba:)
-
Wlasnie przejezdzamy przez Zagrzeb.W nocy przeszla kolejna burza,znow sie nie wyspalismy.Od rana odcinek gorski.Na szczescie sa chmury,da sie jechac.
-
-
Piątek, 16 lipca 2010
-
Jestesmy juz w strefie poludniowo europejskiego klimatu.W cieniu 35C,na sloncu 50C.W tym sloncu przejechalismy dzis polowe Wegier.Znow zamieszanie z waluta.Pzdr
-
W nocy przeszla konkretna burza z wichura.Padalo do rana.Nasz 'zabawkowy' namiot i zawartosc zalana.Na szczescie szykuje sie upalny dzien wiec powysychamy.Pozdr
-
-
Czwartek, 15 lipca 2010
-
Od 12stej jestesmy w Austrii.W wioskach i malych miastach brak ludzi na ulicach,ani sklepow.Jakies zycie istnieje jedynie w centrach miast.Dobrze ze jutro Wegry
-
-
Środa, 14 lipca 2010
-
Niepostrzezenie opuscilismy Czechy.Poludnie bardziej rowninne, ale pagorki jak na Jurze.Spimy na Slowacji,kilkadziesiat km od Bratyslawy.Komary znow w natarciu.
-
Przerwa na obiad i maly postoj w miasteczku.Musimy przeczekac najgorsze slonce.Dzisiaj tempo jazdy rewelacyjne.Rezygnujemy z przejazdu przez Wieden i Bratyslawe
-
-
Wtorek, 13 lipca 2010
-
Przejechalismy prawie polowe kraju. Typowo gorska jazda a do tego slonce pali niemilosiernie. Dlatego plywamy w kazdym napotkanym jeziorze. Komary znowu atakuja
-
Czechy sa piekne. Wioski i miasteczka rozsiane w otoczonych gorami dolinkach. Tubylcy pomocni, lepiej sie dogaduja po polsku niz po angielsku.
-
Dobriden. Jemy owoce na drugie sniadanie w Czechach. Ruszamy w strone Zlinu.
-
-
Poniedziałek, 12 lipca 2010
-
Nocleg pod chmurka w strefie przygranicznej. Komary nas masakruja, niewiem czy dotrwamy rana.
-
Jezioro z widokiem na Beskid Slaski.
-
Pokonalismy w koncu Slask, 97km. Nie przyjazny rowerzysta teren, same trasy szybkiego ruchu, halas i spaliny. Teraz przed nami mniej zurbanizowane tereny :)
-
Zaoszczedzilismy jeden dzien. Przejechalismy tirem 180km. Jestesmy w Zawierciu.
-


